Strategia błękitnego oceanu – czy konkurencja może być nieistotna?

Sytuację na rynku można określać na setki różnych sposobów, odnosząc się do mniej lub bardziej poetyckich porównań. Dla niektórych jest to dżungla, w której czają się niebezpieczeństwa, a tylko co odważniejsi i sprytniejsi zdobędą tytuł króla. Dla innych jest to plansza do gry, w której znaczący gracze urządzają rozgrywki i dążą do zdobycia pierwszego miejsca. Jeszcze inni widzą przestrzeń biznesową jak rozległy akwen, pełen różnorodnych uczestników- od niewiele znaczących płotek, przez grube ryby po rekiny sukcesu. Idąc tropem tej symboliki, warto przyjrzeć się teorii oceanów, stworzonej przez francuskich badaczy i pracowników naukowych w renomowanych placówkach kształcących przyszłych biznesmenów- W. Chan Kim’a i Renée Mauborgn’a.

strategia błękitnego oceanu

Głosi ona, że firmy mogą funkcjonować w oceanie czerwonym lub błękitnym. Ocean czerwony, to chyba najbardziej wszystkim znany model sytuacji na rynku, w którym jest coraz mniej miejsca, a uczestnicy muszą walczyć z konkurencją, często przy pomocy rywalizacji cenowej. Firmy starają się pozyskać jak największą liczbę klientów i nieustannie pracują nad tym, aby ich nie stracić. Są jednak przedsiębiorcy, którym nie odpowiada działanie w takiej przestrzeni i starają się oni stworzyć sobie swoją własną, nową niszę, gdzie konkurencja jeszcze nie dotarła.

Tak właśnie powstała płaszczyzna zwana błękitnym oceanem. To miejsce na innowacyjność i nowoczesne, nie używane wcześniej technologie i rozwiązania. To także świeże spojrzenie na procesy stosowane dotychczas w produkcji, a także kreowanie prototypów nieistniejących jeszcze produktów. Firmy, które wprowadzają na rynek nowy asortyment same tworzą potencjalnych klientów i generują popyt na nie. Kluczem do sukcesu jest odnalezienie rozwiązań, których nikt jeszcze nie stosował, a na które znajdą się chętni konsumenci. Autorzy teorii oceanów radzą jak tego dokonać: mianowicie, należy najpierw przeanalizować sytuację w czerwonym oceanie i znaleźć zmienne, które doprowadzają do zaciętej walki o klienta, a następnie redukować je do minimum. Czynniki, które działają i przynoszą korzyści bez dużego nakładu energii można wykorzystać i wzmacniać je dla własnych potrzeb.

Jednak najważniejszym i jednocześnie najtrudniejszym punktem jest zrozumienie i wykreowanie wartości dotąd nieistniejących, ale potrzebnych na rynku. Można starać się osiągnąć to poprzez wnikliwe porównanie firm działających w czerwonym oceanie, z naszym planem na nowy biznes. W tym miejscu trzeba po prostu sprawdzić czy istnieją takie cechy, które charakteryzują wyłącznie nasze przedsiębiorstwo. Z tymi właśnie cechami można powoli przenosić się w okolice błękitnego oceanu i rozwijać swoją innowacyjną wizję biznesu.

Mimo, że błękitny ocean jest miejscem niezwykle komfortowym dla przedsiębiorców, którzy mieli pomysł i przebili się z nim do szerszego grona odbiorców, to nie jest to stan niezmienny. Choć początkowo nie odczuwają na plecach oddechu konkurencji, to jednak muszą dbać o stały rozwój i poszukiwanie nowych kierunków działania. Każda stagnacja i zaprzestanie poszukiwania nowinek sprawia, że prędzej czy później pojawią się wokół nich firmy, które zainspirowane oryginalnymi pomysłami, zaczną tworzyć ich kopię. Wówczas błękitny ocean powoli przybierze barwę czerwieni, przyjmując coraz większą liczbę rywalizujących ze sobą uczestników.

  • 1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (4 votes, average: 5,00 out of 5)
    Loading...

Do poprawnego funkcjonowania ta strona wymaga Ciasteczek.