Pierwsza | Poprzednia | 1 | 2 | 3 | Następna | Ostatnia

Wiele większych firm ma takie działy u siebie w firmie, ale bardziej dlatego, iż konkurencja również ma.
Problem polega na tym, iż te 2 działy nie współpracują ze sobą tylko każdy działa pojedynczo. W związku z tym, firma bardzo dużo traci, ponieważ nie ma spójnego przekazu skierowanego do klienta.

Jakby udało się połączyć efekt synergii reklamy oraz public relation to korzyści są zdecydowanie większe. Reklama w firmie polega na dotarciu do klienta poprzez wiele kanałów i wieloma narzędziami. Jeśli przekaz będzie spójny w mediach, w internecie (portale społecznościowe), na banerach, itp. to firma odniesie dużo większe korzyści.

Połączenie działań działu reklamy oraz PR opiera się na prostej zasadzie, że razem można zdziałać więcej. Kilka współpracujących ze sobą osób może wypracować lepsze pomysły niż każda z nich osobno, a kilka praktycznych rozwiązań zastosowanych łącznie może dać lepsze efekty niż wybranie tylko jednego z nich.

Przekaz reklamowy oraz informacyjny powinien być spójny, tzn. akcje public relations przyniosą lepsze skutki, jeśli będą szerzej omawiały problem, pomysł lub produkt przedstawiony w postaci reklamy, która z zasady jest formą krótszą.

Musimy pamiętać, iż jeden kanał dotarcia do klienta to za mało. Połączenie reklam z działaniami PR mogą przynieść efekty, które nie zawsze są oczywiste i mierzalne. Dodatkowo również zyskujemy budowanie wizerunku firmy na zewnątrz.

Europejscy giganci branży odzieżowej: szwedzki H&M oraz Inditex, właściciel marki Zara, ogłosili, że zamierzają podpisać porozumienie w sprawie poprawy warunków bezpieczeństwa w przemyśle tekstylnym w Bangladeszu. Zmiany te spowodowane są  tragiczną katastrofą w fabryce, która zabiła ponad tysiąc osób.

Porozumienie, które zainicjowały globalne federacje związków zawodowych IndustriALL i UNI Global Union, ma m.in. powołać niezależnego inspektora, odpowiedzialnego za „ustanowienie i wprowadzenie w życie programu wiarygodnej i efektywnej kontroli przeciwpożarowej”. Przewiduje też egzaminy ze znajomości norm i zasad bezpieczeństwa w budynkach fabryk odzieży.

Troska o pracownika, czy wizerunek?

Datę podpisania dokumentu wyznaczono na 15 maja. Nie przedstawiono jeszcze wszystkich sygnatariuszy. Oprócz Hennesa i Mauritza oraz Inditeksu wiadomo tylko o udziale amerykańskiego koncernu PVH (właściciela wielu marek, m.in. Tommy Hillfiger i Calvin Klein) oraz niemieckiego Tchibo.

H&M już od pięciu lat uczestniczy w programach poprawy bezpieczeństwa przeciwpożarowego w fabrykach odzieży w świecie. Inditex w 2007 roku przystąpił do międzynarodowego ramowego porozumienia poprawy warunków pracy i bezpieczeństwa w zakładach tekstylnych.

Obecne działanie obu firm to reakcja na katastrofę budowlaną z 24 kwietnia, kiedy na przedmieściu stolicy Bangladeszu zawalił się wieżowiec z pięcioma fabrykami odzieżowymi. W ruinach zginęło ponad 1,1 tysiąca ludzi.

Bangladesz jest drugim w świecie, po Chinach, eksporterem tekstyliów. Przemysł ten zatrudnia ponad 40 proc. siły roboczej w kraju i dostarcza 80 proc. całego banglijskiego eksportu.

Autor: mk/k / Źródło: PAP

Rozpoczyna się kampania marki Coca-Cola, pod hasłem „Podziel się radością“. Przez cztery miesiące na opakowaniach zamiast nazwy marki pojawią się popularne imiona i pseudonimy.

W sumie na puszkach i butelkach znajdzie się ponad 150 najpopularniejszych polskich imion, które używane są przez blisko 90% osób w wieku 12–29 lat. W procesie druku etykiet imiona były nanoszone proporcjonalnie do częstotliwości ich występowania w Polsce.

Nowa kampania zaplanowana jest na okres od 6 maja do połowy sierpnia. Reklamy pojawią się w telewizji, Internecie, mediach społecznościowych, blogosferze, na interaktywnych formatach zewnętrznych. W wybranych kanałach sprzedaży pojawią się promocje i materiały POS.

Będą prowadzone również liczne działania konsumenckie, m.in. sampling oraz wiele ogólnopolskich imprez.

Od 20 maja w głównych stacjach telewizyjnych, m.in. TVN czy Polsat emitowany będzie spot, który przedstawia wakacyjne przygody młodych ludzi dzielących się coca-colą.

Podobna akcja, połączona z działaniami w mediach społecznościowych, była prowadzona w 2011r. w Australii, a rok później zdobyła Złotego Lwa w konkursie Cannes Lions.

Kampanię zakończy Coke Live Music Festival (Kraków, 9–10 sierpnia).

•Przygotowanie spotu reklamowego: agencja reklamowa McCann
•Media cyfrowe i społecznościowe: agencje K2 Internet i Next
•Zakup mediów: dom mediowy Starcom
•Działania PR: Rc2 Raczkiewicz Chenczke Consultants

E-mail to najczęściej wybierana forma komunikacji z firmą, ponad 80% badanych sprawdza pocztę email codziennie, blisko 3/4 regularnie przegląda newslettery, a niemal 90% odbiorców newslettera bierze udział w promocjach, które otrzymują – wynika z badania przeprowadzonego przez ekspertów z GetResponse.

Z badania wynika, że 43% badanych wybiera wiadomość e-mail jako podstawową formę komunikacji z firmą. Dla porównania, blisko o połowę mniej osób decyduje się na telefon (23,3%), a tylko niecałe 18% wybiera portal społecznościowy Facebook.

Blisko 80% respondentów zadeklarowało, że pocztę e-mail sprawdza codziennie, 35,4% z nich robi to co najmniej kilkanaście razy dziennie, a 29,6% częściej niż dwa razy dziennie. Jedynie 7,8% użytkowników poczty email przyznało się do częstotliwości mniejszej niż raz dziennie.

Wśród najczęściej wymienianych czynników skłaniających respondentów do subskrypcji jest zainteresowanie nowościami produktowymi lub usługami firmy (31,3%), specjalne rabaty i promocje (23,2%) oraz ekskluzywne treści dostępne wyłącznie dla subskrybentów (11%). Z kolei, dla 10,3% badanych decydujące są również czynniki zawodowe.

71% użytkowników poczty e-mail deklaruje, że regularnie czyta newslettery, które subskrybuje. A decyzję o otworzeniu wiadomości podejmuje na podstawie atrakcyjnego tematu (53,2%) oraz rozpoznawalnego nadawcy (42,4%).

Zdecydowana większość użytkowników poczty email doskonale wie jak postępować w przypadku rezygnacji z dalszej subskrypcji. Aż 78% przyznało, że klika w link umożliwiający rezygnację z subskrypcji. Pozostałe osoby wysyłają w tej sprawie maila (11,7%), dzwonią do odpowiedniego działu firmy (1,4%) lub po prostu zaznaczają otrzymaną wiadomość jako spam (9%).

Podobne zachowanie subskrybentów można zauważyć w przypadku, gdy nadawcą wiadomości jest firma, której nie znają lub nie zapisywali się do jej listy mailingowej. Wówczas ponad 53% również klika w link umożliwiający rezygnację z subskrypcji, a niemal 36% zaznacza otrzymaną wiadomości jako spam.

Blisko 90% subskrybentów newsletterów bierze udział w różnego rodzaju promocjach, które otrzymują na skrzynkę pocztową. Natomiast wśród najczęściej wymienianych powodach rezygnacji z dalszej subskrypcji są wysoka częstotliwość wysyłanych wiadomości (19,5%), mało interesująca treść newsletterów (20,9%) oraz utrata zainteresowania ofertą firmy (27,4%).

– Marketerzy powinni zwrócić uwagę na fakt, że niedopasowanie treści do preferencji jest natomiast jedną z głównych przyczyn rezygnacji z subskrypcji, dlatego warto dokonać ewaluacji wysyłanych newsletterów. Sprzedaż i promocje to nie wszystko – odbiorcy oczekują też angażujących, informacyjnych treści, które przełamią sprzedażowo-produktowy monolog – komentuje wyniki badania Maciej Ossowski, dyrektor działu edukacji w GetResponse.

Patronami medialnymi badania są: Wirtualna Polska, Gazeta.pl, Polskie Stowarzyszenie Marketingu SMB, IAB, Brief, Marketingowiec.pl oraz Dziennik Internautów.

Informacje o badaniu:
Badanie zostało przeprowadzone na grupie 2352 osób, w tym m.in. subskrybentów newsletterów serwisów informacyjnych – Gazeta.pl i Wirtualna Polska.

Będący w poważnych problemach finansowych LOT chce zebrać świeżą gotówkę i przyciągnąć pasażerów do swoich samolotów. Od środy do piątku zaoferuje ćwierć miliona biletów na sezon letni nawet o połowę taniej
Promocja dotyczy wszystkich 45 kierunków będących w siatce LOT. Loty do Europy będą w promocji kosztowały od 444 zł w obie strony, a loty dalekiego zasięgu (Nowy Jork, Chicago, Toronto i Pekin) od 1784 zł w obie strony. Bilety muszą być kupione między 6 a 8 marca, a podróż musi się odbyć pomiędzy 15 kwietnia a 27 października.

W Eurolocie (który w 62,1 proc. należy do Skarbu Państwa, a w 37,9 proc. do LOT) kupując bilety od 6 do 8 marca będziemy mogli polecieć od 15 kwietnia do 26 października za 149 zł w jedną stronę na trasach Warszawa – Gdańsk, Katowice, Kraków, Poznań, Rzeszów, Szczecin, Wrocław i Bydgoszcz. Promocja obejmuje też rejsy na linii Kraków – Gdańsk oraz loty z Warszawy do nadbałtyckiego Heringsdorfu i z powrotem. Przedstawiciele Eurolot zapewniają, że pula dostępnych biletów za 149 zł jest „ogromna” i „wystarczy dla wszystkich”. Wcześniej ceny w Eurolocie np. na trasie Warszawa-Gdańsk zaczynały się od około 254 zł w jedną stronę. Dla porównania przejazd pociągiem TLK z Warszawy do Gdańska w II klasie kosztuje 67 zł. Podróż trwa jednak w najlepszym wypadku blisko 5 godzin.

LOT zaczyna zwalniać

Eurolot wprowadzając nową ofertę próbuje „testować” rynek. Polaków bowiem do taniego latania po kraju zachęcił w zeszłym roku przewoźnik OLT Express. Od wiosny do lata 2012 roku oferował on loty krajowe za 99 zł. Było to jednak zdecydowanie za mało, by pokryć koszty przewoźnika. W lipcu OLT zbankrutował.

LOT walczy o to by, nie podzielić losu OLT. Wczoraj ruszył termin, w którym władze Polskich Linii Lotniczych LOT mogą dokonywać zwolnień grupowych w firmie. – Czekamy na zgodę rady nadzorczej. Gdy ją otrzymamy, zostanie opublikowany regulamin zwolnień i osoby do zwolnienia będą typowane przez kierowników – tłumaczy Marek Kłuciński, rzecznik LOT. Wiadomo, że zwolnienia grupowe obejmą 230 osób, dodatkowe 130 pracowników odejdzie dobrowolnie. Ale to dopiero początek zwolnień. Na razie nie obejmą one pilotów i stewardes. Ich liczba ma być dostosowana później do zmian w siatce połączeń.

Władze państwowego przewoźnika lotniczego z nowym prezesem Sebastianem Mikoszem na czele mają do 20 marca opracować program restrukturyzacji przewoźnika i przekazać go do resortu skarbu państwa. Program oprócz zwolnień może polegać także m.in. na redukcji nierentownych połączeń, renegocjacji niekorzystnych umów handlowych czy rezygnacji z niektórych typów samolotów. W zeszłym roku przewoźnik miał 157,1 mln zł straty netto (dane przed audytem). By ratować LOT przed bankructwem w grudniu resort skarbu pożyczył mu 400 mln zł. Cały wniosek o pomoc publiczną skierowany do Komisji Europejskiej opiewa na miliard złotych. Tylko, że LOT na pomoc nie dostał jeszcze oficjalnej zgody z Brukseli.

I szuka szybkich pieniędzy

– Jesteśmy w niskim sezonie. Jedną z najważniejszych rzeczy jest ratowanie płynności, by przygotować się do lata – mówił w lutym podczas posiedzenia sejmowej komisji skarbu prezes LOT Sebastian Mikosz. To właśnie w lecie przewoźnicy lotniczy zbierają żniwo i zarabiają pieniądze na utrzymanie podczas chudych miesięcy zimowych.

Sebastian Mikosz zapowiedział, że chce wzmocnić obszar sprzedaży w LOT i wprowadzić lepsze zarządzanie ceną biletów. W ostatnich miesiącach wzrosła konkurencja dla LOT na jego głównym lotnisku – warszawskim porcie im. Chopina. Problemy z pasem startowym na lotnisku w Modlinie sprawiły, że z lotniska im. Chopina latają obecnie tani przewoźnicy: Ryanair i Wizz Air. W ostatnich miesiącach do Warszawy weszli też dwaj giganci: Qatar Airways i Emirates oferujący niedrogie przeloty do Azji (z przesiadką w Doha lub Dubaju). To konkurencja dla lotowskiego połączenia do Pekinu. Jakby tego było mało niskimi cenami biletów do Ameryki Północnej kuszą różne linie europejskie np. KLM.

By utrzymać pozycję na rynku LOT musi działać agresywniej. To dlatego we współpracy z Eurolotem wprowadza w tym tygodniu nową promocję. Dzięki niej przewoźnik może upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Z jednej strony powinien zebrać trochę świeżej gotówki od osób planujących podróże z wyprzedzeniem. Z drugiej może pokazać się pasażerom z lepszej strony. Bo w ostatnich miesiącach nieustannie słychać było tylko informacje o kłopotach finansowych narodowego przewoźnika.

źródło http://wyborcza.pl

Dotychczasowy rozwój źródeł budowania przewagi konkurencyjnej i wartości zapisanych w marce opierał się na prostych rozwiązaniach – niska cena, wyższa jakość, pełniejsza dostępność produktów itp. Gdy wyczerpały się te proste możliwości konkurowania, nastąpił etap eksploatacji źródeł nieco bardziej zaawansowanych – branding emocjonalny, marketing sensoryczny, psychologia doświadczeń itp. Doszliśmy do momentu, w którym dominują takie koncepcje, jak marketing holistyczny czy filozofia lovemarks. Wydaje się, że zmiany te wskazują na kolejny ważny etap w rozwoju marek, czy, ujmując rzecz szerzej, źródeł przewagi konkurencyjnej (rys.).

Początkowo marki nadawane były produktom, ich główną treścią było komunikowanie bardzo wymiernych korzyści dla masowego odbiorcy. Korzyści miały zwykle bardzo racjonalny wymiar, np. kawa miała dobry smak, a samochody przewagę cenową. Z czasem jednak poszerzano znaczenie marek, wlewano w nie coraz więcej wartości emocjonalnych, wartości wyższego rzędu z piramidy potrzeb Maslowa. Podkreślano radość, przyjaźń, miłość, strach, przywiązanie, tradycję, patriotyzm. Obecnie wiemy, że taki wymiar marek to już za mało dla współczesnego klienta, że znacznie ważniejsze jest holistyczne podejście do budowania relacji marki z jej odbiorcami, rodzi się potrzeba multisensorycznego oddziaływania na odbiorcę. Podkreślamy znacznie równowagi między korzyściami racjonalnymi a emocjonalnymi. Wydaje się, że dzisiaj stoimy na progu kolejnego kroku, w którym marki będą odwoływały się do wartości wyższych, do idei.

Poniżej przedstawiam ciekawy artykuł Marcina Grygielskiego

Według Wikipedii, generacja Y to pokolenie wyżu demograficznego z lat 80. zeszłego wieku. Nazywane jest również „pokoleniem Milenium”, „następną generacją” oraz „pokoleniem klapek i iPodów”. Główną cechą osób w tym wieku jest zainteresowanie nowinkami technologicznymi oraz chętne wykorzystywanie internetu tak w życiu prywatnym jak i zawodowym. W kontakcie z firmą młodzież jest nastawiona w większym stopniu niż starsze pokolenia na szybkość i wygodę kontaktu, oczekując od usługodawcy sprawnego rozwiązania wszystkich możliwych problemów. A jeśli firma zawiedzie ich oczekiwania, są w stanie zmobilizować się do akcji wymierzonych przeciwko danej marce. Czego oczekuje klient z pokolenia Y? W jaki sposób prowadzić działania sprzedażowe i posprzedażowe, aby do niego dotrzeć?

Siła nowego pokolenia konsumentów

W sierpniu zeszłego roku na zlecenie firmy Interactive Intelligence, międzynarodowego dostawcy zintegrowanych rozwiązań komunikacyjnych dla biznesu, IIBR wykonał badanie nawyków komunikacyjnych Polaków z tzw. pokolenia Y (18-31 lat) w porównaniu ze starszymi pokoleniami – pokoleniem X (32-46 lat) i pokoleniem baby boomers (47-55). Badanie wykazało, że pokolenie Y rzadziej od starszych osób kontaktują się z firmą bezpośrednio, odwiedzając Biuro Obsługi Klienta. Zdecydowanie spada również wykorzystanie telefonu stacjonarnego, który zostaje wyparty przez telefonię mobilną. Natomiast gwałtownie rozwija się kanał email. Aż 75% respondentów w wieku 18-31 lat wykorzystuje ten sposób komunikacji do kontaktów z usługodawcą – w pokoleniu X jest to tylko 64%, zaś 40% w pokoleniu baby boomers.

Rozwija się również wykorzystanie nowych kanałów komunikacji. Choć ich wykorzystanie jest wciąż znikome, jednak stopień wzrostu popularności w młodym pokoleniu wydaje się znaczący. W stosunku do rozmów na czacie obserwujemy wzrost od 3% wśród osób starszych do 14% w pokoleniu Y. W przypadku portali społecznościowych jest to 9% do 16%, zaś wykorzystanie forów internetowych rozwija się od 6% do 17%.

Aby sprostać wymaganiom nowego pokolenia, firmy coraz częściej inwestują w nowoczesne systemy Contact Center, umożliwiające włączenie do komunikacji z klientem za takich narzędzi jak email, sms lub czat, a także zintegrowane zarządzanie i monitoring wszystkich interakcji, niezależnie od wykorzystywanego przez klienta kanału. Systemy typu Unified Communications nie są już jedynie technologiczną nowinką – stały się konieczną inwestycją dla każdego banku chcącego zachować lojalność klientów.

Ciekawy artykuł Magdaleny Mikorskiej

Nikomu chyba nie trzeba „przedstawiać” afrodyzjaku?

To kontyngent możliwości do osiągania mniej bądź bardziej prywatnych celów. A tymczasem okazuje się, że nie tylko. Cele zawodowe i biznesowe również można przy jego pomocy zrealizować. Mówię tu o zastosowaniu afrodyzjaku w działaniach marketingowych.

Wspierają one założone cele marketingowe, promocyjne, sprzedażowe, ROI, potrafią konsekwentnie odciągnąć uwagę od produktów ku konkurencji, powodują bycie nielojalnym w wyborze usług. Pokusy powodują również odejścia klientów, ale też nowe powitania u innych (kij niestety ma dwa końce).
Wszelkie
– bankowe wszędobylstwo – połączenie bankowości z fb, zakupami w sieci, bankowością mobilną kredytowaniem przez Internet, biura obsługi on-line
– zakupy spożywcze realizowane dotykowo w metrze. Poprzez dotknięcie wybranych produktów dokonuje się ich zakupu. Są one odkodowywane i przywożone pod wskazany adres
– promocyjne opakowania
– gratisy
– bezpłatne bankomaty, lepsze warunki przy zakupie usług profesjonalnych on-line
– vouchery promocyjne
– kody QR
– bezpłatne projekty, dowozy, montaże. Chociaż w chwili obecnej zauważa się powolne odchodzenie od tej formuły
to tylko maleńki wierzchołek góry lodowej.

Designerzy marketingowych działań prześcigają się w kreowaniu nowych rozwiązań, które wciągną konsumentów. Nowych konsumentów. Namówią do zwiększenia zakupów obecnych klientów i/lub zwiększą ich lojalność.
Jednakże tych działań i akcji jest tak niezmiernie wiele, iż przestają one już czymkolwiek zadziwiać. Co więcej, zaczynają nużyć i irytować, powodują efekt zgoła odmienny od zakładanego tzn.ludzie przestają angażować się w nie, zauważać.
Rozwiązaniem jest dialog, angażowanie konsumentów w działania firmy, zmianę ich ulubionych usług i produktów.
Ale to też już było. Czy rozwiązaniem jest deletowanie wszystkich działań i rozpoczęcie wszystkiego od nowa? Oczyszczenie sceny marketingowej?

Reklama jest tylko jedną z form promocji. Promocję uznaje się za pojęcie szersze od reklamy, w którym oprócz tej ostatniej mieszczą się także inne formy prezentacji usług i dóbr. Reklama jest jednym z pięciu głównych narzędzi używanych przez przedsiębiorstwa w celu dotarcia z informacją do rynku docelowego oraz ogółu społeczeństwa.

Reklamą jest każda płatna forma zawodowej prezentacji dóbr i usług przez określoną organizację. Jest to forma bezosobowej komunikacji marketingowej na temat organizacji, produktu, usługi lub idei przez zidentyfikowanego nadawcę. Płatny aspekt tej definicji jest istotny ze względu na miejsce, które normalnie musi zostać wykupione w celu zamieszczenia komunikatu reklamowego. Rzadkim wyjątkiem są ogłoszenia służb publicznych, którym czas lub miejsce na reklamę są przyznawane w formie darowizny.

Promocja jest elementem marketingu wykorzystywanym do komunikowania się firmy z konsumentem i otoczeniem, w wyniku którego następuje przepływ informacji w dwóch kierunkach. Z jednej strony konsumenci są informowani o firmie, jej produktach (usługach) poprzez reklamę, co ma ich skłonić do akceptacji a następnie do zakupu. Z drugiej strony zaś w kontaktach z konsumentami firma uzyskuje informacje o potrzebach i preferencjach ewentualnych nabywców.

Celem promocji jest nie tylko komunikowanie się i informowanie, ale też przekonanie o atrakcyjności i korzyściach, płynących z nabycia a następnie używania produktu. Klient nie powinien spotkać się z oferowanym produktem w sposób niezamierzony czy przypadkowy, lecz pod wpływem dobrej reklamy tego produktu, winien być przekonany do jego zakupu. Promocja polega więc na wykorzystaniu odpowiednio dobranych i opracowanych informacji, narzędzi i metod w celu prezentacji produktów lub usług potencjalnym nabywcom i maksymalizacji sprzedaży poprzez reklamę owych produktów i usług.

Wszystkie stosowane narzędzia reklamowe zbliżają przedsiębiorstwa do osiągnięcia celu, jakim w efekcie jest zysk. Jednak do osiągnięcia celów bardziej złożonych i ambitnych nie wystarcza już sama reklama, a niezbędne staje się jej łączenie z równoczesnym oddziaływaniem innych rodzajów promocji, zwłaszcza różnych form promocji i aktywizacji sprzedaży.

W związku z dużą ilością form i zastosowań reklamy, bardzo trudno jest opisać charakterystyczne cechy reklamy jako jednego z komponentów promocji.

Można jednak wyszczególnić jej cztery cechy, które wyróżniają ją spośród innych narzędzi promocji. Są to: publiczna prezentacja, przenikliwość, wzmocniona siła wyrazu i bezosobowość.

Publiczna prezentacja – reklama jest publicznym środkiem przekazu. Jej publiczny charakter nadaje produktowi pewne właściwości i sugeruje określony standard oferty. Ponieważ wiele osób otrzymuje taki sam przekaz, nabywcy wiedzą, że ich motywy zakupu zostaną publicznie zrozumiane.

Przenikliwość – reklama jest takim środkiem komunikacji, która umożliwia sprzedawcy wielokrotne powtarzanie przekazu. Ponadto reklama umożliwia nabywcy odbiór i porównanie przekazów konkurencyjnych. Reklama na dużą skalę przekazuje wiele pozytywnych informacji o wielkości, popularności i sukcesach sprzedawcy.

Wzmocniona siła wyrazu – reklama daje możliwość przedstawienia firmy i jej wyrobów poprzez pomysłowe użycie druku, dźwięku i koloru. Czasami jednak przesadna wyrazistość przekazu może rozproszyć uwagę odbiorcy i wpłynąć na zniekształcenie odbioru informacji.

Bezosobowość – odbiór reklamy nie stanowi przymusu dla audytorium, które nie czuje się zobowiązane do skupienia uwagi. Reklama jest tylko monologiem, a nie dialogiem z odbiorcą.

Z jednej strony reklama może zostać wykorzystana do budowy długookresowego image danego produktu (Cola-Cola), a z drugiej do zwiększenia zainteresowania sprzedażą (reklamy sklepów).

Początkiem tworzenia reklamy jest udzielenie odpowiedzi na pytanie: kto, do kogo, po co, co ma powiedzieć, kiedy, w jaki sposób, za pomocą jakiego środka informacji, przy jakim rodzaju sprzężenia zwrotnego.

Jeżeli odpowiedzi na te pytania są znane, przedsiębiorstwo może opracować reklamę we własnym zakresie. Dokonując wyboru środków reklamy musi brać pod uwagę: zasięg terytorialny, powszechność lub selektywność dotarcia do adresatów, długość czasu oddziaływania przekazu reklamowego, jakość i sugestywność przekazu, prawdopodobieństwo dostrzegalności i otoczenie, w którym działa środek przekazu, zdolność przekazywania treści i elementów wizualnych, miejsce i czas przekazu oraz koszt w przeliczeniu na jednego odbiorcę reklamy.

Poniżej przedstawiam ciekawy wywiad z Panią Anią Stawicką dyrektor ds. sprzedaży i marketingu jednej z firm, która mówi o sile budowania dobrych relacji z klientami.

Jak poznaje Pani, że firma ma z danym klientem dobre relacje? Jak to mierzyć?

Dobre relacje muszą oznaczać sprzedaż. Trudno mówić o dobrych relacjach z klientem, któremu niczego nie sprzedaliśmy – nie mamy przecież na myśli relacji towarzyskich. Dlatego prostym miernikiem są wyniki sprzedaży, mierzalna ilość zapytań i kontaktów klienta z przełożeniem na konkretne umowy. Na dobre relacje może także wskazywać poszerzanie zakresu podpisanych umów. Sama monitoruję relacje z klientami regularnie badając dwa razy do roku skuteczność metod pozyskania klienta. Ma to ścisły związek z planowaniem i kontrolą wydawanego budżetu na potrzeby pozyskania klientów.

Czy jakieś wskaźniki pozasprzedażowe także pokazują dobre relacje?

Na pewno jest to malejąca częstotliwość kontaktów reklamacyjnych przy jednoczesnym zwiększeniu sprzedaży. Sam spadek reklamacji, oderwany od innych wskaźników może być sygnałem ochłodzenia relacji i spadku obrotów. Dobrym miernikiem jest też ilość polecanych klientów przez tych już pozyskanych. W mojej pracy uważam za dobry wynik jeśli jeden klient przyprowadza 2 lub 3 kolejnych. Jeśli relacje są dobre, sporo jest również kontaktów mniej formalnych  – kiedy po prostu okazujemy chęć pomocy w innych sprawach niż te objęte umową, np.: klienci proszą mnie o pomoc w znalezieniu pracownika biurowego, polecenie usług sprzątania lub wskazania gdzie w okolicy można urządzić spotkanie biznesowe w restauracji.

Czy w ramach dobrych relacji sprzedawcy mogą odstępować od „standardowych” procedur w kontaktach z klientami?

Zawsze pokazuję klientowi, że najistotniejszy jest dla mnie świadczony serwis, a nie procedury. Oferuję serwis inny niż wszyscy, udzielam pomocy w szerokim zakresie, nie ma takiej rzeczy związanej z moimi produktami i usługami, której nie jestem w stanie dla klienta zorganizować. Nie znaczy to oczywiście, że zrobię dla drugiej strony wszystko łamiąc standardy. Sugerując, że procedury nie są sednem relacji pokazuję raczej pewien wzorzec zachowania, którego oczekiwałabym również od kontrahenta: zaangażowanie w naszą relację. O tym zaangażowaniu mówią też szczegóły. Zapamiętanie, co lubi mój rozmówca, co jest dla niego ważne lub co ważnego wydarzyło się w jego życiu i dopytanie się o to w kolejnej rozmowie pozwala ludziom poczuć, że się nimi interesuję i są dla mnie ważni, a tego potrzebuje każdy.

Czy do utrzymywania dobrych relacji są Pani zdaniem potrzebne jakieś specjalne działania, czy mówić należy raczej o pewnym standardzie podejścia do klienta, który skutkuje dobrymi relacjami?

Niepotrzebne będą żadne „fajerwerki” jeśli będziemy po prostu okazywać klientom zainteresowanie i szacunek. Szacunek okazuję będąc do każdej rozmowy świetnie przygotowaną, dotrzymując terminów dotyczących wysłania oferty, umówienia spotkania lub negocjacji umowy. Klient musi też wiedzieć, że staram się zrozumieć jego punkt widzenia i jestem otwarta na przedyskutowanie spornych kwestii. Klient czuje moje zainteresowanie jeśli nie zostawiam go samego po transakcji, daję mu wsparcie i udzielam mu na każdym etapie rzetelnych informacji.

Wierzę w to, że pozyskiwanie klientów nie musi się wiązać z dużymi kosztami jeśli będziemy pielęgnować relacje z gronem aktualnych, zadowolonych klientów, którzy najlepiej dbają o naszą reklamę.

Do poprawnego funkcjonowania ta strona wymaga Ciasteczek.